Kiedy ostatni raz patrzyłaś lub patrzyłeś przed siebie bez żadnego celu?

Coraz więcej czasu spędzamy, kierując uwagę na konkretne zadania. Sprawdzamy wiadomości, odpowiadamy na maile, planujemy kolejne działania. Nawet krótkie chwile przerwy często wypełniamy dodatkowymi bodźcami. Nic więc dziwnego, że coraz trudniej przychodzi nam po prostu zatrzymać się i przez moment niczego nie robić.

Chwila, która niczego nie wymaga

W praktyce jogi istnieje pojęcie pratyahary, najczęściej tłumaczone jako wycofanie zmysłów. Choć brzmi to jak zaawansowana praktyka, w codziennym życiu może przejawiać się bardzo prosto. Może to być kilka minut spędzonych na obserwowaniu chmur, światła pomiędzy gałęziami drzew albo linii horyzontu podczas spaceru. Nie po to, by coś osiągnąć czy przeanalizować, ale po prostu po to, by być. Takie momenty przypominają, że nie wszystko wymaga naszej natychmiastowej reakcji.

Nie każda myśl wymaga działania

Na co dzień łatwo wpaść w przekonanie, że na wszystko trzeba odpowiedzieć, wszystko ocenić i wobec wszystkiego zająć stanowisko. Tymczasem wystarczy przez chwilę poobserwować własny umysł, żeby zauważyć, jak szybko pojawia się potrzeba działania. Nie każda wiadomość wymaga natychmiastowej odpowiedzi. Nie każda sytuacja wymaga komentarza. Nie każda myśl musi zostać rozwinięta. Czasem największą wartością jest właśnie pozostawienie przestrzeni.

Kawałek nieba między codziennymi sprawami

Nie potrzeba specjalnych warunków ani dodatkowego czasu w kalendarzu. Czasami wystarczy kilka minut pomiędzy codziennymi obowiązkami, spacer bez słuchawek albo kawałek nieba widoczny przez okno. Takie chwile nie zmieniają życia z dnia na dzień, ale potrafią przypomnieć o czymś ważnym – że nasza uwaga jest cenna i nie musimy oddawać jej wszystkiemu, co próbuje ją przyciągnąć.
Jeśli interesują Cię podobne refleksje dotyczące praktyki jogi i codziennej uważności, zapraszam na mój Instagram, gdzie regularnie dzielę się obserwacjami i doświadczeniami płynącymi z wieloletniej praktyki.

Namaste!